Mrok
Odcinek 19
,,Kolejny atak”
Wieczorem, padał straszliwy deszcz i grzmiało! Pogoda była okropna i nikt przy zdrowych zmysłach nie wychodziłby na zewnątrz. Jednak jest jedna osoba która to zrobiła, Edmund. Stał on przy moście Bronkow i wpatrywał się w pioruny błyskające z nieba. Nie bał się, wcale. Czuł tylko nienawiść dla świata i losu. Spotkał dziewczynę którą pokochał z całego serca i musi się z nią rozstać z powodu czyhającego niebezpieczeństwa. Nigdy jeszcze nie czuł się tak strasznie podle i okropnie. Przypomniały mu się smutne oczy Sylwii, kiedy mówił że już jej nie kocha a także pocałunek którym go obdarowała. Dotknął swoich warg … I uśmiechnął się lekko na samo to wspomnienie. A ten przeklęty los musiał sprawić że on, Edmund musi być wampirem! Nie może być zwykłym chłopakiem który poznaje dziewczynę i są razem szczęśliwi? Dlaczego inni mogą być razem bez przeszkód a oni cały czas je napotykają? Zrozumiał iż może dlatego że nie byli sobie do końca pisani? Strasznie ją kochał, ale czasami sama miłość to zdecydowanie za mało …
***
Sylwia się uczyła. Wcale na to nie miała jakiejkolwiek ochoty, wręcz przeciwnie cały czas ziewała, brakowało jej snu. Jednak musiała się czymś zająć by nie myśleć o Edmundzie, który cały czas siedział jej w głowie. Poleciała jej kolejna łza, miała ochotę walnąć podręcznikiem w biurko i zacząć strasznie przeklinać na świat! Ale powstrzymała, się na szczęście. Wiedziała zresztą że na dole jest Michał, który ostatnio zachowywał się dziwnie. Jakby był nieobecny myślami …
,,Może się rozstał z Naomi? W sumie tak dawno jej nie widziałam” – Pomyślała Sylwia.
Usłyszała wtedy skrzyp schodów. To był Michał.
- Idę spać. Dobranoc. – Powiedział. Sylwia przez moment wpatrywała się w niego uważnie, zupełnie jakby chciała siłą spojrzenia dociec co się stało.
- Dobranoc … - Odpowiedziała a zaraz potem dorzuciła: - Michał, czy między tobą a Naomi wszystko w porządku?
- Tak, czemu pytasz? – Zapytał zaskoczony tym pytaniem Michał.
- Tak sobie, po prostu dawno jej nie widziałam i pomyślałam sobie że … - Zaczęła, ale przerwał jej brat:
- To źle myślałaś. – Po tych słowach poszedł do swojego pokoju. Sylwia poczuła się zaskoczona ale i w pewien sposób urażona jego reakcją. Teraz to on zaczął być strasznie dziwny, a miał pretensje do niej! Jej życie to jeden wielki żart! Naprawdę!
***
Jasper siedział na ławce, był cały mokry lało jak z cebra! Cały czas myślał o słowach Michała że Edmund jest wampirem! W sumie znał go tylko z widzenia, no ale jeśli on jest wampirem to Sylwia musiała o tym doskonale wiedzieć. W takim razie Jill musiała być kimś naprawdę złym skoro Sylwia go przed nią ostrzegała … To wszystko było takie tajemnicze, czasem aż za bardzo. Nagle usłyszał szelest w krzakach. Pomyślał w pewnym momencie że to bezdomny pies albo kot, ale ujrzał czyjąś sylwetkę. Strasznie się przestraszył, ponieważ była noc, padało grzmiało a on rozmyślał o wampirach i kogoś zobaczył w krzakach. Zaczęło go owładniać uczucie że to jest on, wampir! Jedynego jakiego na razie znał to Edmund, ale nie powiedziane że nie było ich więcej. Wtem ktoś szybkim ruchem zbliżył się do niego i ugryzł go w szyję! Jasper nawet nie zdążył zobaczyć napastnika, stało się to tak szybko! Postać ta piła z niego krew bardzo długo … Jeszcze parę sekund a Jasper nie miałby szans na przeżycie. Jednak nadszedł Derek i zaczął tradycyjnie klaskać w dłonie.
- Brawo! Sylwia musi być z ciebie dumna. – Powiedział Derek do pijącego krew Edmunda. Ten spojrzał na niego zdziwiony. Wtedy zauważył, naprawdę co robi i do jakiego czynu się posunął w rozpaczy. Przestał pić krew i otarł ręką twarz.
- A ty co? Śledzisz mnie? – Zapytał opryskliwie. Derek roześmiał się, przypuszczenie że on go śledzi było co najmniej śmieszne. Niby po co miałby to robić? Aby powstrzymywać go od zrobienia czego głupiego? Akurat z tego by się cieszył i to bardzo.
- Nie bądź śmieszny. Wcale cie nie śledziłem, mam lepsze rzeczy do roboty. Nudziłem się, tyle. – Odpowiedział, czym nie przekonał Edmunda.
- A więc w takim razie zostaw mnie w spokoju! Nie musisz się o mnie martwić! – Krzyknął Edmund, w jego głosie malowała się rozpacz i żal. Nie zależało mu już na niczym. Zupełnie na niczym.
- Wcale się nie martwię, wręcz przeciwnie. Chętnie rozszarpałbym cię. Ale tego nie zrobię, Sylwia by nie zabiła. – Rzekł śmiejąc się.
- Dla niej żadna różnica czy byś mnie rozszarpał czy nie. Jest na mnie wściekła, nienawidzi mnie. I w sumie jej się nie dziwie. Sam siebie nienawidzę. - Po tych słowach Edmund usiadł na ziemi. Patrzył w nią smutno przez jakiś czas.
- A co jej zrobiłeś? – Zapytał z zaciekawieniem.
- Jeśli myślisz że ci powiem to się mylisz. – Odpowiedział Edmund który teraz patrzył mu prosto w oczy. – W sumie i tak cie to nie obchodzi, masz to gdzieś. Pytasz bo jeśli to coś poważnego to będziesz miał okazje zbliżyć się do Sylwii, ale uwierz mi nie pozwolę ci na to! Rozumiesz? Nie póki istnieje!
Edmund wstał i stanął naprzeciwko Dereka. Ten się tylko roześmiał. Dobrze wiedział że poszło o coś bardzo złego i ma przewagę. Edmund poczuł taką nieogarniętą złość że postanowił wyładować ją na Dereku, rzucił się na niego, poczym obaj upadli na ziemie. Derek nie pozostał mu dłużny i chciał wgryźć się w jego szyje, drugi wampir również chciał zrobić to samo. Po paru sekundach Edmund z całej siły rzucił Derekiem w drzewo. Ten złapał leżący obok gruby patyk i wbił go w brzuch Edmundowi. Ten nawet nie zapisknął, cierpliwie zniósł ból, póki nie wyjął go sobie.
- Myślisz że jesteś lepszy? – Zapytał Derek z ironią w głosie.
- Bo jestem. – Odpowiedział Edmund. – I dobrze o tym wiesz.
- Tylko tak ci się zdaję. Zwykle to słabsi udają bohaterów, którzy zrobiliby dla ukochanej osoby wszystko, a silniejsi są mniej lubiani. Także dobrze wiesz kto jest kim i kto ma większą moc. – Po tych słowach wampir oddalił się w czarną i mroczą noc. Edmund spojrzał na Jaspera, krwawił, nie wiele się namyślając wyjął z kurtki chłopaka komórkę i zadzwonił na pogotowie. Gdy to uczynił zniknął …
***
Następnego dnia, Jasper obudził się w szpitalu. Czuł się strasznie, bardzo bolała go szyja na której widniała mała ranka. Właściwie to nie wiele pamiętał z poprzedniej nocy, wiedział tylko że stało się coś złego, coś bardzo złego… Znów pamiętał tylko czerwone oczy, zęby jak u … wampira! To samo pamiętał po pierwszy ataku, jednak wtedy zaatakował go ktoś inny i teraz ktoś inny. Chciał się jak najszybciej dowiedzieć, kto? Jedna osoba przychodziła mu na myśl i jakimś dziwnym cudem właśnie zawitała do jego pokoju szpitalnego. Edmund wyglądał jakby miał okropne wyrzuty sumienia, widocznie tak go męczyły że musiał przyjść do szpitala i zobaczyć jak śmiertelnik się czuje. Przystanął koło łóżka Jaspera i ciężko westchnął.
- Jak się czujesz? – Zapytał i spojrzał na niego swoim przenikliwym spojrzeniem. Chłopak odwrócił głowę. Nie mógł uwierzyć, że najpierw go atakuje a potem pyta o samopoczucie.
- I tak cie to nie obchodzi. – Odburknął i powrócił do swojego zajęcia, czyli gapienia się w sufit. Edmundowi zrobiło się go przez moment żal, ale zaraz pomyślał że ta osoba nie ma dla niego w sumie żadnego znaczenia. Był to zwykły chłopak mało dla niego ważny, właściwie to wcale.
- Rozumiem że źle. – Rzekł za niego. Jasper skierował swój wzrok z sufitu na wampira.
- Wiem że to ty, zaatakowałeś mnie. I nie zaprzeczaj, wiem że tak jest. – Powiedział z takim wyrazem twarzy jakby Edmund go zabił a teraz jako duch powrócił na ziemie by dać mu rozgrzeszenie. Właściwie to miał go ochotę zabić, by taki wściekły najpierw Jill go zostawia a teraz jeszcze kolejny atak na niego! Życie potrafi dać w kość, i to nie źle.
- Słucham? – Edmund udawał że nie rozumie o co mu chodzi, chodź to nie było w żaden sposób prawdę. Rozumiał, doskonale.
- Wiem że jesteś wampirem, Michał mi powiedział. Jestem pewien że to ty, mnie zaatakowałeś … - Powiedział jakby z wyrzutem Jasper. Wampir popatrzył na niego smutno po czym rzekł:
- W mieście są jeszcze inne wampiry. Nie tylko ja. A po za tym nie wiedziałem że aż do tego stopnia przyjaźnisz się z Michałem że powiedział ci o tak ważnej sprawie.
- Życie potrafi zaskoczyć. – Rzekł jakby z nagłym przypływem entuzjazmu. – A teraz wykaż się resztką odwagi i przyznaj się.
Edmund przez kilka minut w ogóle się nie odzywał. Był pochłonięty myślami nad tym: Ile jeszcze osób wie o wampirach? Czy Jasper powie Jill prawdę na temat tego że one istnieją? Gdyby to zrobił dziewczyna zaczęłaby się tym interesować i w końcu doszłaby prawdy. Biedny wampir nie wiedział że ona już wie …
- Tak, to prawda. Zaatakowałem cię i powiem więcej gdyby nie Derek pewnie wyssałbym z ciebie tyle krwi że nie miałbyś szans na przeżycie, no ale jego przybycie uświadomiło mi co robię … Jeśli to cię w jakiś sposób pocieszy to wiedz że wezwałem karetkę. – Odparł po czym zbliżył się do drzwi.
- Nie pocieszyło mnie to, ale dzięki że to zrobiłeś. – Jasper przez kilka sekund jakby zbierał się by coś powiedzieć: - Słuchaj, może wiesz kto zabił mojego wuja?
- Nawet go nie znam i nie miałem pojęcia że nie żyje. – Rzekł Edmund.
- A wiesz kto zaatakował mnie za pierwszym razem? – Zapytał z nadzieją w głosie Jasper. Edmund bardzo dobrze wiedział kto to zrobił … to była Jill. Jednak nie mógł mu tego powiedzieć po pierwsze to złamałoby mu serce chociaż już pewnie jest w rozsypce.
- Tego też nie wiem. Wracaj do zdrowia. – Rzekł i wyszedł ze szpitala. Jasper został sam z całą masą pytań …
***
Sylwia cała nie wyspana zwlekła się z łóżka. Okropnie bolała ją głowa toteż zeszła na dół by wziąć coś na ból. Nalała wody do szklanki i popiła nią tabletkę. Wczoraj był strasznie męczący dzień, zerwanie z Edmundem, dziwne zachowanie Jill … Nie mogła i nie potrafiła już normalnie bez niego żyć. Stracić coś co było całym twoim życiem jest przerażające. Znów popłynęły jej łzy po policzkach … Nawet nie zauważyła jak stłukła szklankę, krew popłynęła jej po dłoni. Zaczęła przeszukiwać wszystkie szafki w nadziei na plaster. Jeszcze go nie znalazła gdy ktoś zapukał do drzwi. Sylwia nie namyślając się długo poszła otworzyć z krwawiącą dłonią. To był Derek. Na widok krwi zasłonił twarz.
- Nie powinnaś pokazywać mi krwi. – Powiedział Derek. – Nie jestem na diecie jak nasz kochany Edmund.
Na słowo ,,Edmund” Sylwii zaczęło serce szybciej walić.
- Przepraszam. – Odpowiedziała dziewczyna. – Ale to ty przyszedłeś. Mogłeś tego nie robić, sprawiłbyś mi większą frajdę.
Derek zaśmiał się tylko ironicznie. Sylwia nie namyślając się długo poszła po plaster. Wampir został sam w holu. Już kiedyś tu był toteż dziewczyna nie musiała zapraszać go do środka. Rozglądając się po domu, wstąpił do salonu. Spojrzał na kominek, ściany, kanapę, telewizor, sofy i stolik … Wydało mu się to pomieszczenie takie przytulne. Wtem z kuchni z plastrem na dłoni wróciła Sylwia. Nie była zadowolona jego wizytą, wolała pobyć sama.
- Ładnie wyglądasz, mimo że jesteś w piżamie. – Rzekł patrząc prosto w jej oczy. Ta odwróciła po paru sekundach wzrok.
- Nie mogę tego samego powiedzieć o tobie, a szkoda. – Odpowiedziała ironicznie.
- Wczoraj spotkałem twojego chłopaka i powiedział mi że się pokłóciliście. Mógłbym wiedzieć o co? Czy to jakiś sekret? – Zapytał znów spoglądając w jej piękne, brązowe oczy.
- To nie jest twoja sprawa. A teraz wyjdź i więcej tu nie wracaj. Nie potrzebuje twojego współczucia. – Głos Sylwii drżał. Miała ochotę się rozpłakać na środku salonu i to jeszcze przy Dereku! Wiedziała że nie może, wtedy ten podstępny wampir który żyje z nieszczęścia innych mógłby się domyślić że stało się coś bardzo złego.
- Pójdę jeśli mi powiesz co się stało, wiesz zawsze lepiej jest się wygadać. – Przekonywał ją, jednak dziewczyna tylko się roześmiała.
- Śmieszny jesteś, wiesz? Wygadać to się można przyjaciołom a nie swoim największym wrogom. – Odpowiedziała poczym usiadła na kanapie zrezygnowana. Wiedziała że dobrowolnie raczej stąd nie wyjdzie. Smutno jej było tym bardziej że musi znosić jego obecność! Jak Sylwia go nienawidziła! Gdyby mogła rozszarpała by go gołymi rękami, ale po pierwsze nie dałaby rady z wampirem, a po drugie brzydziła się go nawet dotknąć. Wydawał jej się taki arogancki i egoistyczny, a po za tym myślał tylko o sobie i nie zważał na uczucia innych.
- To przykre że traktujesz mnie jak największego wroga, bo ja ciebie za niego nie uważam. Ponadto myślałem że jest nim Drejk albo Jill … - Powiedział Derek uśmiechając się ironicznie. – A ty musiałaś akurat tym mianem obdarzyć mnie. To bardzo smutne …
- A mnie się smutno robi gdy na ciebie patrzę i zbiera mi się na wymioty. – Rzekła Sylwia. Nie wiedziała dokładnie za co, ale nienawidziła go. Może dlatego że niecierpił do Edmund? W sumie uważał go za wroga numer jeden. Nie była już z Edmundem, no ale nienawiść została. Tym bardziej że przypomniało jej się ile zła wyrządził …
- Mnie się zbiera na wymioty gdy patrzę na Edmunda. – Rzekł jakby w zamyśleniu. – Zerwaliście czy to tylko poważna kłótnia? – Patrzył jej teraz prosto w oczy.
- To nie jest twoja sprawa. – Powiedziała dziewczyna powoli i wyraźnie. – A teraz spadaj stąd.
Derek już miał coś powiedzieć, jednak przyszedł Michał. Był bardzo zaskoczony obecnością Dereka, tym bardziej że wcześniej go tutaj nie widział. Nie wiedział o nim zupełnie nic. Była to dla niego obca istota.
- Dzień dobry, kim pan jest? – Zapytał Michał, lekko ziewając. Wyglądał jakby całą noc nie spał, w sumie tak było.
- Derek Black. – Przedstawił się po czym podał Michałowi dłoń. – A pan to brat Sylwii, Michał?
- Tak, to ja. Zgadza się. – Odpowiedział lekko się uśmiechając. Twarz wampira pozostała bez zmian. Sylwia poczuła narastające napięcie.
- Derek już wychodzi. Cześć. – Pożegnała się i odprowadziła go wzrokiem do drzwi. Gdy się zatrzasły, Michał spytał:
- Kto to był?
- Nikt ważny. – Odparła i poszła na górę się przebrać.
***
Drejk wyglądał przez okno swojego wielkiego pałacu. Wiedział że zemsta jest słodka i właśnie zamierzał ją zrealizować. Nie miał tylko pewności że mu się uda, ale Syntia tak zręcznie potrafi kłamać że to nie powinno stworzyć wielkiego problemu. Ciężko westchnął, poczuł nagły atak chęci wypicia krwi. Niestety nie było w pobliżu żadnego śmiertelnika, a z samego rana nie miał ochoty wyruszać na łowy … W nocy nie był, to pewnie dlatego. Teraz tego okropnie żałował. Postanowił jednak coś z tym zrobić, wezwał do siebie swojego sługę – Josepha, który także był wampirem.
- W czym mogę służyć panie? – Zapytał kłaniać się, chodź najchętniej powiedziałby mu parę przykrych słów. Jednak musiał u niego służyć, inaczej na nic by się nie przydał i by zginął. Wolał to niż śmierć w męczarniach.
- Przynieś mi jakiegoś śmiertelnika, tylko żywego. – Podkreślił z uśmiechem Drejk. Ten rozkaz totalnie zaskoczył Josepha, nigdy jeszcze takiego nie dostał. W pierwszym momencie chciał powiedzieć że nic zrobi tego, ale musiał.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. – Odpowiedział banalnie i wyszedł z sali. Drejk ponownie spojrzał w okno, uśmiechał się sam do ciebie, zupełnie nie wiedział dlaczego. Po prostu … W tym momencie czyjaś ręka dotknęła jego ramienia, domyślał się kto to – Syntia. Może ma jakieś nowe informacje? Jeśli tak, ciekawe jakie …
- Witaj panie. – Powiedziała wampirzyca. Drejk odwrócił się, przez moment patrzył na nią bez słowa, jak gdyby chciał poprzez kontakt wzrokowy wydobyć jakieś informacje.
- Witaj. Masz już coś nowego? Czy nadal nic? – Zapytał. Syntia uśmiechnęła się prawie nie widocznie, po czym odpowiedziała:
- Tak, naiwnie wierzą że chce im pomóc … Wszystko idzie jak najbardziej po naszej myśli. W sumie to nie mogę uwierzyć że Jason po tym wszystkim co mu zrobiłam nadal mi wierzy, przynajmniej jakaś cząstka jego. Na razie tego nie okazuje ale to tylko kwestia czasu. – Zakończyła mówić.
- Dobrze, możesz się oddalić. Po tych słowach wampirzyca zniknęła …
***
Edmund siedział przygnębiony na kanapie. Nie wiedział co już ma zrobić by przestać chodź na moment myśleć o Sylwii. Każda rzecz, każde słowo w jakiś sposób mu ją przypominały. To było jak Deja vu, wiesz że to już się kiedyś stało ale nie możesz sobie przypomnieć w jakiś okolicznościach. Np. słowo ,,wolność”. Bardzo przypominało mu ją, ale nie pamiętał kiedy go użyła, w jakiej sytuacji i po co … Wtedy do pokoju weszła Erin. Zaniepokoiła się stanem swojego brata.
- Wszystko w porządku? Wydajesz się być smutny. Pokłóciłeś się z Sylwią? – Zapytała patrząc mu prosto w oczy. Edmund natychmiast odwrócił wzrok, nie miał ochoty o tym rozmawiać, a już na pewno nie z Erin, zastanawiał się czy jest taka osoba na świecie której chciałby się zwierzyć, chyba nie …
- Nieodwracalnie. – Odpowiedział wampir i wrócił do swojego zajęcia czyli rozmyślania jak jego życie jest bez sensu, a właściwie było, on już nie żyje!
- To znaczy? – Erin nic nie rozumiała z słów swojego brata. Edmund zawsze mówił jakimś dziwnym językiem, nigdy nie zwierzał się jej z różnych rzeczy, a przecież ona pomogłaby mu, doradziła …
- To znaczy że to koniec! Rozumiesz? Koniec! Nie ma nas! Nie ma mnie i Sylwii! – Krzyknął po czym ledwo powstrzymał płacz. – Zerwaliśmy. – Dodał na koniec.
- Ale jak to? Z jakiego powodu? – Zapytała wampirzyca. Była w szoku tym co usłyszała, uważała ich za zgodną parę … wręcz stworzoną by być razem!
- Chciałem by była bezpieczna, tylko tego chciałem … Nie miałem zamiaru jej zranić, a ona chyba tak to zrozumiała. Teraz cierpi przeze mnie … A ja nie mogę nic z tym zrobić, co mam iść do niej i powiedzieć ,,Kocham cię! Jesteś dla mnie wszystkim”?
- Tak, masz iść do niej i tak powiedzieć, natychmiast! – Rozkazała Erin. Edmund się tylko roześmiał, po tym co powiedział Sylwii to byłoby dziwne.
- Powiedziałem Sylwii że jej już nie kocham … Nie wiem dlaczego to zrobiłem? Może dlatego żeby szybciej o mnie zapomniała? Teraz tego żałuje, ale to był jedyny sposób by ją przed tym wszystkim uchronić … - Odpowiedział Edmund, strasznie otworzył się w rozmowie ze swoją siostrą. Zawsze był taki tajemniczy, nie lubił rozmawiać a teraz jakby się coś zmieniło, może on? Może to rozstanie w jakiś sposób przyczyniło się do zmiany …
- W pewien sposób cię rozumiem, ja nigdy nie miałam takiej osoby którą bym tak bardzo kochała … I żałuje przez 120 lat taka się nie znalazła, wiedz że wasz związek nie trwał długo ale jesteś wielkim szczęściarzem że chociaż zaznałeś tego uczucia. – Zakończyła mówić Erin. Edmund uśmiechnął się przez fale smutku która go opętała. Po chwili przytulił, siostrę.
- Dziękuje że tak mówisz … Miło wiedzieć że ma się taką osobę obok siebie. – Po tych słowach oboje się uśmiechnęli, jednak rodzina jest najważniejsza i żadna siła nie przerwie tej więzi.
***
Wieczorem, Jasper patrzył w szpitalne okno. Piekielnie nudziło mu się w szpitalu, chciał już z niej wyjść i … tak! Teraz wiedział że musi się spotkać z Jill i wszystko wyjaśnić. Po prostu musi, musi! Powoli odkrył kołdrę i przebrał się w ubrania które leżały na krzesełku, starał się nie robić hałasu tym bardziej że pielęgniarki chichotały jakieś 5 metrów dalej. Najciszej jak mógł wyszedł z Sali i skierował się w stronę wyjścia, jednak okazało się że jest …
- Zamknięte. – Powiedział do siebie Jasper, w jego tonie była złość i rozczarowanie! W sumie mógł poczekać do jutra ale … byłoby trudniej uciec ze szpitala, wiedział że jego jedyną szansą jest ta chwila, ten moment. Nie wiele się namyślając skierował się w stronę żartujących pielęgniarek, było ich 3.
,,Szlak, aż trzy” – Pomyślał zdenerwowany. Musiał jednak działać.
- Coś się stało? Czemu właściwie wstałeś? – Zapytała jedna z kobiet, patrzyła na niego dość przenikliwym wzrokiem.
- Chodzi o pacjenta z Sali …. 23 … dostał jakiś drgawek. – Rzekł chłopak, poczuł że serce chce wyskoczyć mu z klatki.
- Co?! – Zawołały prawie równo i pobiegły do Sali 23. Jasper wtedy zaczął rozglądać się za kluczem, nigdzie nie mógł go znaleźć … Przerażała go myśl że 3 pielęgniarki zaraz wrócą wściekłe że ich okłamał! Jednak miał szczęście znalazł klucz na podłodze, widocznie musiał spaść recepcjonistce. Natychmiast pochwycił go i udał się w kierunku wyjścia. Zręcznie włożył klucz do dziurki, przekręcił i wybiegł ze szpitala. Biegł tak szybko że po 100 metrach zabrakło mu zupełnie sił. Upadł zdyszany na ziemie. Odczekał parę minut nim znów zaczął swoją wędrówkę … W końcu wstał i pobiegł dalej, jeszcze nigdy nie czuł się tak dziwnie jak teraz. Wiele razy zwiewał z lekcji ale teraz to było … coś ważniejszego, miał wrażenie jakby uciekał przed glinami za napad na bank. Po długiej bieganinie ujrzał dom Jill …
,,Już czas skarbie byś wyznała mi prawdę” – Pomyślał.
Podszedł do drzwi i zapukał kilka razy, nikt nie otwierał. Zaczął się więc niecierpliwić. Nacisnął klamkę, o dziwo! Było otwarte, wszedł więc do środka i zaczął rozglądać się za włącznikiem do światła ponieważ było zupełnie ciemno. Gdy już znalazł i miał zamiar nacisnąć powstrzymał go wściekły i pełen bólu głos:
- Nie waż się!
- Christina? – Zapytał zaskoczony Jasper. – Dlaczego siedzisz po ciemku?
Jill patrzyła prosto w jego brązowe oczy … Oh, gdyby on mógł znać prawdę … Ale jej nie zna i nigdy nie pozna, niestety … Ona dokładnie go widziała, on nawet gdyby nie wiem jak się wysilał nic by nie wskórał, jego oczy nie byłyby zdolne widzieć w takich ciemnościach.
- Nie ważne, po co przyszedłeś? – Spytała dziewczyna.
- Ponieważ chce poznać prawdę, za długo ją ukrywałaś. – Odpowiedział stanowczo.
- Jedyne co mogę ci powiedzieć to, to że nie mam na imię Christina tylko Jill. I więcej nie nazywaj mnie tym imieniem, zrozumiano? – Syknęła przez zaciśnięte zęby. Ledwo się powstrzymywała by nie zatopić swoich zębów w jego szyi.
- Tak, Chri … To znaczy tak, Jill. – Odparł nieco przerażony jej zachowaniem. – Uważam że zachowujesz się naprawdę dziwnie, możesz mi powiedzieć co się z tobą dzieje?
- Nie, a teraz wynoś się z mojego domu! – Wrzasnęła. Jasper aż podskoczył, nie spodziewał się takiej agresji po Jill. – Słyszałeś? Wynocha!
- Ale dlaczego? Co się z tobą dzieje? Odpowiedz mi!
- Nie chciałbyś wiedzieć, uwierz mi. – Powiedziała.
- Czego nie chciałbym wiedzieć? Co? Jill!
Jednak odpowiedziało mu tylko echo, dziewczyna zniknęła. Rozczarowany i smutny Jasper skierował się ku wyjściu. Targały nim wyrzuty sumienia, żałował że spotkał i zakochał się w Jill …. Jednak cofnąć się tego już nie dało, niestety …
KONIEC
I znów nie dodawałam okropnie długo. Przepraszam, ale pisanie zabiera mi strasznie dużo czasu. Muszę się poważnie zastanowić jaki teraz ma być wątek i co ma w nim być. Ponieważ do końca sezonu mam już wszystko rozplanowane, więc muszę się tego ściśle trzymać. Paaa. ;)
Mrok
Odcinek 18
,,Bolesne rozstanie"
Sylwia spojrzała na zegarek, dochodziła 5:00 rano. Nie mogła dłużej spać tym bardziej iż miała przeczucie że wydarzy się coś złego, coś bardzo złego. Przeciągnęła się kolejny raz na łóżku, poczym wstała. Za oknem słońce dopiero budziło się do dzisiejszego dnia. Pogoda zapowiadała się dość ładna. Jednak nigdy nic nie wiadomo. Dziewczyna zeszła po lekko skrzypiących schodach na dół. W domu było dziwnie cicho, ta cisza przerażała ją. Na bosaka poszła do kuchni i napiła się wody ze stojącego kubka. Tak bardzo chciało jej się pić że nie zważała na to co bierze do ręki. Po dwóch sekundach wypluła zawartość. ,,Werbena” – Pomyślała. Nie miała tylko pojęcia skąd u niej w domu jest werbena. To wszystko było takie dziwne. Czasami aż za bardzo …
***
Edmund stał przy oknie i patrzył na budzące się do życia miasteczko. Czuł w sercu straszny ucisk. To przez tą sprawę z Michałem, specjalnie sprowadził na niego wyrzuty sumienia odnośnie Sylwii, to był jego plan. Udało mu się. Niestety. Edmund wiedział że nie może być dłużej z Sylwią, nie dlatego że jej nie kochał, wręcz przeciwnie bardzo ją kochał jak jeszcze nikogo … Ale dlatego by ją chronić przed niebezpieczeństwem, które czyhało na nią przez niego … Tak, to było wszystko jego wina. Nie można było temu zaprzeczyć. Jednak czy jest sens by znikać z życia Sylwii? Zdaniem Edmunda to było jedyne rozwiązanie. Niestety.
***
Jill siedziała na kanapie. Wydawała się być zupełnie nie obecna myślami. Jakby była w innym świecie. Może i była? Myślała o Jasperze … O chwilach które razem spędzili o jego uśmiechu i pocałunku. Uśmiechnęła się na samo wspomnienie o nim, a zaraz potem posmutniała ponieważ przypomniała sobie że już nigdy go nie ujrzy. Przecież sama zerwała tę znajomość, jednak musiała. Nie miała wyboru. Wtem do pokoju wszedł Derek. Oparł się o ściane i splótł ręce.
- O czym myślisz? – Zapytał ją Derek. Ta tylko popatrzyła na niego smutno. To wszystko było takie trudne. I jeszcze to okłamywanie Dereka, najpierw on okłamywał ją teraz ona jego.
- O wszystkim. – Odpowiedziała po chwili milczenia. – Nie uważasz że życie jest skomplikowane?
Derek przez moment zastanowił się. Po czym pokręcił przecząco głową.
- Jeśli nie będziemy go komplikować to takie nie będzie, wszystko zależy od nas. – Po tych słowach nawet sam się zdziwił że przyszedł mu do głowy tak mądry cytat.
- Czasami nic nie zależy od nas. – Jill mówiła drżącym głosem, ledwo powstrzymywała się od płaczu. Derek podszedł do niej po czym usiadł koło niej.
- Christina, coś się stało? – Zapytał patrząc jej prosto w oczy. Ta odwróciła wzrok. – Christina …
- Wszystko w porządku, nie musisz się martwić. – Widząc wątpliwość na jego twarzy dodała. – Naprawdę.
- Jeśli miałabyś problem to możesz ze mną pogadać, jestem twoim bratem.
Jill miała ochotę wykrzyknąć mu w twarz ,,A jaki brat okłamuje własną siostrę!”. Jednak powstrzymała się, musiała.
- Wiem. A teraz pójdę się przejść. – Powiedziała i wyszła z domu …
***
Michał zszedł na dół. Od razu zauważył, zaniepokojoną twarz Sylwii. Siedziała ona w kuchni na krześle. Ręce jej się trzęsły. Przeczuwał że dzieje się coś bardzo złego. Coś nad czym nie ma kontroli. Podszedł do niej bliżej. Stał teraz naprzeciwko niej.
- Coś się stało, czuje to. – Zaczął. Ta nie odpowiadała przez najbliższą minutę. W końcu wydukała.
- Skąd masz werbenę? – Zapytała. Michał spojrzał na siostrę zdziwiony.
,,Skąd o tym wie?” – Pomyślał zupełnie zaskoczony.
Nie miał pojęcia co odpowiedzieć.
- Kupiłem. – Odparł.
- Po co? – Sylwia popatrzyła mu w oczy. Zauważyła że Michał jest zestresowany.
- Wyczytałem że to świetne zioło na ból głowy. A ostatnio miewam takie bóle bardzo często. Postanowiłem coś z tym zrobić, to wszystko. A ty co myślałaś? – Zapytał. Sylwia poczuła nie ogarniętą dla niej ulgę. Bała się że Michał zna prawdę o wampirach dlatego kupił werbenę by się przed nimi bronić, jednak on owszem znał o nich prawdę ale nie po to kupił werbenę.
- Nie ważne. – Odpowiedziała. Wstała z krzesła i skierowała się do drzwi … W drodze na górę zastanawiała się jaka musiała być głupia sądząc że Michał o wszystkim wie. To było śmieszne, niby skąd się miał o tym dowiedzieć?
***
Jill szła przed siebie pewnym krokiem. Nie miała pojęcia gdzie chce iść, po prostu najważniejsze było by nie siedzieć bezczynnie w domu. Od takiego siedzenia, szału można dostać! Tym bardziej że dziewczyna miała okropne wyrzuty sumienia! Wiedziała że postąpiła jak egoistka zrywając znajomość z Jasperem, on był dla niej taki miły … A po za tym jako jedynemu zależało na niej. Jill nawet nie zauważyła jak znalazła się koło szkoły Jaspera. Przystanęła na moment … Przypomniał jej się właśnie ten moment kiedy parę dni temu kiedy jeszcze nie wiedziała kim jest, stała przed jego szkołą. Jasper kiedy tylko ją ujrzał, podbiegł do niej, cały szczęśliwy; ale to tylko nic nie znaczące wspomnienia … Dziewczyna już miała odejść od tego miejsca które wywołało u niej to bolesne wspomnienie, gdy usłyszała za sobą głos.
- Co tu robisz? – Zapytał Jasper który szedł właśnie do szkoły. Gdy zobaczył Jill, w jego oczach pojawiła się jakaś iskierka nadziei że może nie wszystko skończone. Łudził się że dziewczyna przyszła ponieważ zmieniła zdanie co do nich.
- Poszłam na spacer i nim się spostrzegłam … znalazłam się tutaj. – Odpowiedziała Jill. Jasper był wyraźnie rozczarowany. Ciężko westchnął po czym powoli zaczął kierować się ku szkole.
- Rozumiem. Słuchaj ja muszę iść na lekcje. Cześć. – Pożegnał się.
- Zaczekaj! – Krzyknęła Jill. Chłopak posłusznie wykonał jej polecenie. Znów obudziła się w nim pewna nadzieja. – Wiem że masz do mnie żal. W końcu jednego dnia widzimy się, rozmawiamy, śmiejemy a drugiego … zrywam nasz kontakt – Dziewczyna spuściła głowę.
- Zrozumiem to bardziej jeśli mi odpowiesz na jedno pytanie: Dlaczego? – Jasper spojrzał Jill prosto w oczy. Dziewczyna myślała że zaraz się rozpłaczę, w oczach Jaspera było tyle smutku …
- Nie mogę ci powiedzieć. Przykro mi i przepraszam. – Odparła. – Pójdę już.
Po tych słowach Jill odeszła … Jasper stał i patrzył na nią tak długo aż mu zniknęła za zakrętem. Nagle usłyszał dźwięk dzwonka, czym prędzej pognał do szkoły.
***
Sylwia zauważyła że Jasper i Jill przed szkołą rozmawiali. Po smutnej minie Jaspera, dziewczyna domyśliła się o co chodzi … Uważała że Jill powiedziała mu prawdę o wampirach a chłopak po prostu nie chce tego zaakceptować. Na przerwie podeszła do niego wolnym krokiem, nie bardzo wiedziała jak zacząć. Powiedzieć: Cześć, czy od razu przejść do konkretów … Jasper siedział na ławce i udawał że jest zaczytany w jakąś książkę, która czytał do góry nogami.
- Wszystko w porządku? – Zapytała Sylwia siadając obok niego. Chłopak spojrzał na nią rozwścieczonym wzrokiem. Dziewczyna miała wrażenie że zaraz zacznie na nią krzyczeć, lub zrobi jej jakąś krzywdę.
- A widać żeby było? – Odpowiedział pytaniem na pytanie. Tak to była prawda, nic nie było w porządku i nigdy nie będzie. Choćby nie wiem jak się starać problemy zawsze będą. Nikt, nic nie może uczynić by tak nagle z dnia na dzień zniknęły.
- Nie, przepraszam. Zadałam nie właściwie pytanie. Ale martwię się o ciebie. – Powiedziała spokojnie Sylwia. Jasper westchnął, głęboko. Po chwili odłożył książkę do plecaka i zaczął:
- Nie potrzebnie się o mnie martwisz, poradzę sobie. Byłem w gorszych sytuacjach i dawałem sobie radę bez twojego zamartwiania się.
Po tych słowach nastąpiło milczenie. Żadne z nich nie śmiało nic powiedzieć. Jednak ktoś musiał się przełamać, była to Sylwia.
- Widziałam jak rozmawiałeś przed szkołą z Jill, to znaczy z Christiną. Byłeś bardzo smutny i chyba wiem dlaczego … Jasper, ty znasz prawdę, wiesz kim jest Christina, prawda? – Zapytała. Przypomniała sobie właśnie w tej chwili że przecież Jill straciła pamięć i nie mogła wyznać mu prawdy. Wiedziała że zrobiła błąd zaczynając ten temat.
- Co? Jaką prawdę? – Zapytał widocznie zaskoczony. – Nic mi nie mówiła, ale jestem pewny że ty coś wiesz więcej na ten temat. Sylwia, proszę powiedz mi. Muszę wiedzieć.
Jednak zanim dziewczyna zdążyła cokolwiek powiedzieć, zadzwonił dzwonek …
***
Jason siedział na kanapie, w prawej dłoni trzymał kieliszek wina. Ciężko westchnął. Czuł się okropnie z myślą że dziś jest pełnia i zamieni się w krwiożerczą bestie. Nie miał pojęcia jak temu zaradzić. To było straszne uczucie, wiedząc że w furii można zabić człowieka lub nawet kilka osób. Jeszcze mu się w prawdziwie nie zdarzyło, ale to była tylko kwestia czasu. Jego moc zacznie się nasilać, a wtedy już nic ani nikt nie będzie w stanie go powstrzymać. W pewnym momencie, zauważył cień na drzwiach. Domyślił się kto przyszedł, nie wiedział tylko po co. Czego jeszcze od niego chce?
- Witaj. – Powiedziała stojąc bezpośrednio za kanapą. Jason nawet się nie odwrócił, napił się tylko kolejny łyk z kieliszka i roześmiał się.
- Czego chcesz? Jeszcze ci mało? – Zapytał widocznie rozbawiony całą sytuacją. Syntia otworzyła usta, jakby chciała cos powiedzieć ale zrezygnowała. Patrzyła tylko na niego ze smutkiem w oczach.
- Przyszłam zapytać czy ostrzegłeś Sylwie. – Powiedziała po dwóch może trzech minutach milczenia. Stała teraz naprzeciwko niego. Jason odstawił kieliszek i roześmiał się ponownie. To wprowadziło w jeszcze większe zaskoczenie Syntie.
- Naprawdę cię to obchodzi? Nie sądziłem że jeszcze kiedyś mnie zaskoczysz. Udało ci się, brawo. – Jason klasnął w dłonie.
- Słuchaj nie mam czasu na żarty. Chcę tylko wiedzieć czy przekazałeś jej tą wiadomość? – Zapytała patrząc na niego uważnie.
- A dlaczego sama tego nie zrobiłaś, co? Dlaczego? Tak trudno powiedzieć: Sylwia ktoś chce się zabić, sama wiesz kto. Ale ty zawsze musisz się kimś wyręczać, prawda?
- To nie tak. Po prostu uważam że ty lepiej ją znasz i będziesz wiedział jak jej to wyznać. – Powiedziała Syntia, głos zaczął jej drżeć, ale starała się zachować spokój. – A teraz powiedz mi wreszcie czy przekazałeś jej wiadomość.
- Tak, powiedziałem jej że ktoś zna prawdę i chce ją zabić. – Odpowiedział Jason. Po chwili dorzucił: - Ale dlaczego to jest dla ciebie takie ważne? – Nie usłyszał odpowiedzi ponieważ Syntia się ulotniła, chłopak zastanawiał się nad jej dziwnym zachowaniem. Nic jednak nie przychodziło mu do głowy …
***
Kiedy Jill wróciła do domu, ujrzała swoją ciocie siedzącą na kanapie. Wyglądała na zamyśloną, zupełnie jakby jakaś sprawa opanowała ją całą. Dziewczyna ostrożnie usiadła obok niej, w ogóle się nie odzywając. Trwały tak w milczeniu przez większą część czasu, w końcu jedna przerwała milczenie:
- Jak się czujesz? – Zapytała Karen. Nie patrzyła na Jill, była wpatrzona w dal …
- Źle, bardzo źle. – Odparła dziewczyna. – Złamałam Jasperowi serce … Jak ty byś się czuła na moim miejscu? I w dodatku okłamuje Dereka.
Karen ciężko westchnęła. Nie cierpiała ,,nowej” Jill, takiej uczuciowej, miała nadzieje że szybko stanie się taka jak kiedyś, krwiożercza i nie czuła. Bała się tylko że tak się nie stanie, no ale już jej w tym głowa aby do tego doszło … Karen jest przebiega, bardzo przebiegła …
- Nie zapominaj że on cię okłamał pierwszy. – Powiedziała patrząc na Jill. – A Jasperem się nie przejmuj, na pewno znajdzie sobie jakąś inną dziewczynę.
- Nie sądzę. Bardzo go zraniłam … i jeszcze zabiłam jego wujka … ah, gdybym ja wiedziała że to jego rodzina … jedyna rodzina … gdyby on wiedział co ja zrobiłam na pewno nie darzył by mnie już takim samym uczuciem … znienawidził by mnie, na zawsze. – Jill co jakąś chwilę pochlipywała. Ciotka momentalnie ją przytuliła, właściwie to sama się zdziwiła swoim gestem. No ale jak się widzi cierpiącego wampira, w dodatku takiego którego się kocha nie można być obojętnym na jego uczucia.
- Może i tak. – Zaczęła. – Ale ty musisz być silna, rozumiesz? Nie jesteś zwykłą dziewczyną z problemami, jesteś nie zwykłym wampirem z problemami. Jill, posłuchaj problemy to nie odłączny element naszego życia i im szybciej nauczysz sobie z nimi radzić tym lepiej. – Pocieszała ją, jednak na marne bo dziewczyna rozkleiła się na dobre. Po 10 minutach, gdy Jill opanowała swój płacz do pokoju wtargnął Derek. Spojrzał na obie wampirzyce zaskoczony.
- Ciocia Karen! Jak miło że wpadłaś. – Powiedział ze sztucznym uśmiechem. – Christina, co się stało?
- Nic takiego. – Odparła Jill. Już miała powiedzieć ,,Ja nie jestem Christina”, ale się powstrzymała. Przypomniała sobie że musi udawać, tak cały czas kłamstwa i intrygi. Powoli ją to wykańczało …
- Po prostu zaczęłyśmy wspominać i … tak jakoś wyszło. – Dorzuciła szybko Karen. Derek spojrzał na wściekłym wzrokiem. Bał się że ciocia mogła opowiedzieć jej całą historie rodzinną i dziewczyna sobie wszystko przypomniała. Do tego nie mógł dopuścić, to była ostatnia rzecz której w tej chwili chciał.
- Rozumiem. Karen możemy pogadać w jadalni? – Zapytał Derek. Ta kiwnęła głową, po czym udali się w kierunku pomieszczenia. Gdy już się tam znaleźli, chłopak nie mógł opanować furii.
- Jesteś zły? – Zaczęła ciotka patrząc na niego rozbawionym wzrokiem. Zupełnie jakby śmieszył ją gniew jej siostrzeńca.
- Tak, jestem zły, nawet bardzo. Jak mogłaś opowiedzieć jej całą historie rodzinną? Przecież Jill może sobie wszystko przypomnieć, a wtedy na pewno szykowałaby zemstę. Pamiętasz jaka była? Czy może już zdążyłaś zapomnieć, co?! – Krzyknął chłopak.
- Nie zapomniałam, jaka była. I jeśli chcesz wiedzieć nie powiedziałam jej prawdziwej historii rodzinnej tylko zmyśloną. – Rzekła uśmiechając się sztucznie.
- Nie zmienia to faktu że cały czas wtrącasz się w nasze życie. – Odparł.
- Jill, jakoś nie narzeka. Jest wręcz zadowolona że ma przy sobie bliską osobę. Czego nie można powiedzieć o tobie, bracie który cały czas ją okłamuje … Dobra idę do niej. A ty zastanów się nad swoim zachowaniem. – Po tych słowach skierowała się do drzwi. – Zawsze byłeś nie grzecznym chłopcem. – Ponownie się uśmiechnęła i opuściła jadalnie.
***
Edmund siedział nad jeziorkiem, zamyślony. Myślał nad reakcją Sylwii kiedy powie jej to co zamierza. Nie było to w żaden sposób prawdą, ale musiał to zrobić. Wiedział że to jedyny sposób by uchronić ją przed wszystkimi nie szczęściami związanymi z światem wampirów … Serce mu się ściskało na samą myśl o tym … W końcu zauważył idącą w jego stronę Sylwie, była jakby czymś przygnębiona ale cieszyła się na jego widok. Edmund, miał straszne wyrzuty sumienia, nękały go po nocach nie mógł spać. Jednak wiedział że jeśli tego nie uczyni wtedy będzie jeszcze gorzej. Dziewczyna podeszła do niego dość blisko, uśmiechnęła się lekko prawie nie widocznie.
- Cześć. Skąd wiedziałeś że tu przyjdę? – Zapytała i podeszła jeszcze bliżej do Edmunda. Ten przez dłuższą chwilę nic nie odpowiedział, w końcu rzekł:
- Przeczucie. – Stwierdził w jedynym słowie. – To wszystko. Sylwia musimy porozmawiać … - Sylwia trochę zaniepokoiła się, miał taki poważny ton głosu. Jednak zbliżyła się jeszcze bardziej i dotknęła jego dłoni.
- Co się stało? Coś z Erin? – Zapytała zaniepokojona. Nawet nie przypuszczała co chce powiedzieć jej wampir.
- Nie, z Erin wszystko w porządku. Chodzi o nas … - Zaczął nie pewnie. Sylwia dotknęła jego drugiej dłoni poczym ścisnęła obie mocno. Edmund momentalnie się odsunął.
- Edmund, mów o co chodzi … - Powiedziała dziewczyna patrząc na niego tak smutno, jakby miała się za moment rozpłakać.
- Ja tak nie mogę, rozumiesz? To za trudne, cały czas martwię się o ciebie, czy nic ci się nie stało, czy jakiś wampir cie nie zaatakował? W końcu dbanie o twoje bezpieczeństwo stanie się moją obsesją będę chciał cię stale kontrolować, a wtedy ty sama będziesz miała mnie dosyć.
- Co chcesz przez to powiedzieć? – Zapytała, łzy zaczęły jej cieknąć do oczu. Dobrze wiedziała co chce jej powiedzieć ale nie chciała dopuścić do siebie tej myśli.
- Musimy się rozstać, przynajmniej na jakiś czas. Póki skończą się ataki w mieście … tak będziesz bezpieczniejsza, rozumiesz? – Edmund patrzył na nią uważnie. – Ja też tego nie chce ale jeśli to jedyny sposób by cię ochronić…
- Ależ możemy przecież razem zamieszkać! Wtedy będziesz wiedział co się ze mną dzieje! Edmund, proszę zrobię wszystko o co mnie poprosisz, nie będę chodziła do szkoły, ani nigdzie w ogóle nie będę wychodziła z domu by być bezpieczna! Ale nie mów że to koniec! Proszę … Kocham cię. – Sylwia zaczęła płakać.
- Tak będzie lepiej, będziesz bezpieczna … A to jest dla mnie najważniejsze, twoje bezpieczeństwo, niczego więcej nie pragnę. – Odparł. – Żegnaj Sylwio …
- Edmundzie, nie! Nie pozwolę ci odejść, słyszysz! Nie ważne czy jestem bezpieczna czy nie, ważne że jestem z tobą … - Sylwia przybliżyła się do Edmunda spojrzała mu prosto w oczy, przez moment ta chwila wydała jej się magiczna … Zupełnie jakby ktoś zatrzymał czas, a ona utkwiła swe oczy w jego spojrzeniu … To było coś niesamowitego, coś czego nie da się opisać. Wtedy dotknęła jego dłoni, lekko a zaraz potem ścisnęła mocno jego dłonie … Czuła się teraz, tutaj z nim … bezpieczna! Jak nigdzie indziej, nie mogła sobie wyobrazić, życia bez niego.
- Sylwia, to zbyt skomplikowane. Nie utrudniaj tego jeszcze bardziej. – Powiedział nagle Edmund, zaraz potem puścił jej dłonie.
- Edmund, jeśli myślisz że pozwolę ci odejść to jesteś w wielkim błędzie. – Odpowiedziała stanowczo. – Jesteś moim życiem, moim powietrzem, jeśli odejdziesz nie będę mogła oddychać a jeśli nie będę mogła oddychać to nie będę mogła żyć.
- Próbowałem ci to wyjaśnić jak najmniej boleśnie ale jeśli tak nie rozumiesz, to powiem ci prawdę dlaczego muszę z tobą zerwać … Ja po prostu … Nie kocham cię. Nigdy cie nie kochałem. – Rzekł. Sylwia poczuła jakby ktoś jej przebił serce … Nie mogła oddychać, poczuła że się dusi, to było okropne uczucie. Miłość jej życia mówi że nigdy jej nie kochała? To żart? Dziewczynie zaczęły lecieć łzy, po chwili przestała panować nad płaczem.
- Jak to mnie nigdy nie kochałeś? – Zapytała. – Bawiłeś się moimi uczuciami? Jak mogłeś? – Po chwili zaczęła okładać go pięściami, krzyczeć i płakać. To wszystko naraz. Edmund zrozumiał jak bardzo skrzywdził Sylwie, nie mógł patrzeć na to jaka jest nie szczęśliwa. Zrobiło mu się jej tak strasznie żal … Nie mógł wyznać jej że kłamie, mówiąc że nic dla niego nie znaczyła, nie mógł … po prostu nie mógł … Mimo że tak strasznie tego chciał, jak jeszcze niczego. Chciał krzyknąć: Kocham cię! I zawsze będę kochał. Jednak musiał też myśleć o bezpieczeństwie Sylwii, a nie o jej uczuciach czy swoich.
- Odejdę już, tak będzie prościej. – Rzekł. Sylwia popatrzyła mu ostatni raz w oczy, nie chciała wierzyć w okrutną prawdę … Nie chciała, ale z każdą sekundą coraz bardziej zaczynała … Przestała go okładać pięściami, przestała płakać i krzyczeć. Nadal była wściekła ale wiedziała że tak nic nie załatwi. Patrzyła po prostu w jego oczy … Były takie piękne, ciemno – brązowe … Nagle dziewczyna przyciągnęła go do siebie za szalik i pocałowała go! Trwało to 20 sekund, ale to było najpiękniejsze 20 sekund jej życia!
- Tak, odejdź. – Powiedziała Sylwia. – Tak będzie zdecydowanie prościej. Edmund złapał ją za dłoń i chodź nie chętnie, jednak po chwili puścił. Już miał się oddalać, kiedy Sylwia złapała go za ramię i przyciągnęła go do siebie po czym znów pocałowała.
- Sylwia … - Zaczął Edmund.
- Ja też cie kocham. – Odpowiedziała po czym puściła go. – I nienawidzę. – Dorzuciła. Edmund lekko się uśmiechnął po czym odszedł … Sylwia wzięła głęboki oddech i usiadła na trawie … Siedziała tak aż do wieczora, pogrążona we wspomnieniach kiedy ona i Edmund byli tacy szczęśliwi … Chciała ale nie potrafiła o tym zapomnieć … Jej oczy znów zalały się łzami …
***
Tymczasem ktoś zapukał do drzwi Michał poszedł otworzyć, to był Jasper! Był dziwnie radosny. Chłopak nie miał pojęcia dlaczego? Może udało mu się wpaść na trop?
- Cześć, dawno się nie widzieliśmy. – Powiedział Jasper i wszedł do środka. Przystanął w holu i poczekał aż Michał zamknie drzwi.
- Masz rację, dawno … - Odpowiedział. – Wpadłeś na jakiś trop odnośnie wampirów?
- Może tak może nie… - Zaczął z uśmiechem Jasper. – Ale jeśli jesteś taki ciekawy to ci powiem, mój wujek został zamordowany i jestem pewien że to sprawka wampirów.
- To już jakiś trop … Ale podejrzewasz dlaczego akurat wampir wybrał twojego wujka? – Zapytał Michał.
- Czy dla wampira to ma znaczenie? Ważne żeby mieć krew, tylko to się dla nich liczy. – Odparł chłopak. Nie rozumiał toku myślenia Michała, przecież dla wampirów nie liczy się kto … To mógłby być nawet prezydent! Dla nich to nie ma znaczenia, chyba że zabijają bo ktoś im podpadł ale Jasper był przekonany że wampir nie miał powodu zabijać jego wujka bo niby po co? Co on mu zrobił? Praktycznie nic.
- Rozumiem … Słuchaj ja już zdemaskowałem jednego wampira … - Zaczął Michał.
- Co? Dlaczego mi o tym wcześniej nie wspomniałeś?! – Zapytał podnosząc ton Jasper, był zły że Michał nie poinformował go o tak ważnej sprawie.
- Zapomniałem, sorry. A teraz słuchaj uważnie tego co ci mam do powiedzenia. Wampirem jest chłopak mojej siostry Edmund. Chodzi do waszej szkoły. Powiedziałem mu żeby się trzymał od niej z daleka ale on chyba nie zrozumiał. – Odpowiedział Michał, poważnym tonem. Jasper spojrzał na niego zaciekawiony.
- A to dziwne … Bo ona to znaczy twoja siostra – Sylwia. Ostatnio często mówi mi żebym się trzymał od jeden osoby z daleka … Może ona coś wie?
- Wątpie, gdyby tak było chyba by z nim zerwała, nie prawdaż? Ona nie jest z tych odważnych osób które dla miłości zrobiłby wszystko! – Rzekł pewien tego Michał.
- Może, a może nie … Tego nie wiesz. Słuchaj ja już muszę iść. Mam ważne sprawy do załatwienia. Na razie. – I zanim Michał, zdążył coś powiedzieć Jasper wyszedł. Zaczął się zastanawiać nad dziwnym zachowaniem Jill i tym że Sylwia cały czas ostrzega go przed nią. Czyżby Jill była … Nie to niemożliwie! Pomyślał Jasper jednak z sekundy na sekundę był tego coraz bardziej pewny …
KONIEC
Po okropnie długiej przerwie powracam! Mam nadzieje że odcinek was zaciekawił, bo jakoś nie bardzo miałam na niego wenę. Aha i jeśli przeczytacie to zostawcie komentarz! Bardzo bym chciała znać wasze zdanie, i jeśli wam się nie podoba to napiszcie dlaczego, a nie tylko ,,Głupie” albo ,,Nie masz talentu” czy coś. Narka;)
W Pamiętnikach wampirów pojawi się nowa postać!
Rebeccą (znaną też jako Bex), piękną wampirzycą, która miała przyjemność dotrzymywać towarzystwa Stefanowi w czasach kiedy on pił ludzką krew.
Fani byli ciekawi tego rozwoju, a teraz Zap2it może potwierdzić, że australijska aktorka Claire Holt została obsadzona w roli byłego obiektu uczuć Stefana!
Holt można obecnie oglądać na kanale ABC Family w "Pretty Little Liars" jako Samarę, nową przyjaciółkę Emily i jest znana australijskiej publiczności jako Emma na "H20: Just Add Water." Niewielu z was mogą też kojarzyć ją z "Mean Girls 2", w którym zagrała Chastity, jedną z "plastików".
Przykuła ona uwagę producenta wykonawczego "Vampire Diaries" Kevina Williamsona, kiedy on poszukiwał aktorów do swojego nowego serialu "The Secret Circle".
W "The Vampire Diaries" po raz pierwszy poznamy Bex w retrospekcjach. Nie pozostanie ona jedynie wspomnieniem, gdyż Bex nigdy nie zapomniała o Stefanie. Możecie być zaskoczeni powodem, dla którego znów pojawia się w jego życiu.
Mamy jednak wątpliwości czy odniesie ona sukces, jeżeli zainteresuje się Stefanem w romantyczny sposób. Paul Wesley powiedział nam w ten weekend: "Stefan nie myśli o innych kobietach w najmniejszym stopniu. On jest całkowicie zakochany w Elenie i robi te wszystkie rzeczy dla niej".
A tutaj trochę zdjęć dawnej miłości Stefana. (Jednak czy tak do końca dawnej to się okaże).




Po tym zdjęciu łatwo się domyślić że Stefano był z Rebeką w latach 20.

Dobra a teraz parę innych nowości!
Osiemnastkę Eleny zaplanuje Caroline i na pewno będzie to coś wyjątkowego, zważywszy na to, że solenizantka będzie przeżywać trudne chwile w związku z tym, że jej ukochany "zaginął w akcji" i wyjechał z Mystic Falls. Teraz Damon będzie się opiekował Eleną, ale twórca serialu, Kevin Williamson zaznacza, że zbliżenie Damona i Eleny podczas nieobecności Stefana niekoniecznie doprowadzi do tego, o czym myślą widzowie.
- Damon nie jest dobry w byciu bohaterem, więc nie wyobrażam sobie, że zrobi to dobrze. Zawsze będzie to polegać na jednym kroku do przodu i dwóch do tyłu. Damon będzie sobie myśleć, 'ok, jestem bohaterem, zabije te trzy osoby'. A to nie będzie podobać się Elenie - powiedział Williamson.
Jeremy zatrudni się w barze Mystic Falls i zaprzyjaźni się z Mattem. Nie powie jednak swojej dziewczynie, Bonnie o tym, że nawiedzają go dwa duchy... Można jednak podejrzewać, że to tylko kwestia czasu, kiedy nasza czarownica się o tym dowie. Nowy, zły i krwiożerczy Stefan pod wpływem Klausa będzie nieco nieprzewidywalny, ale to nie oznacza, że nie będzie mu się opierał. Ta dwójka na pewno się nie zaprzyjaźni. Stefan nie będzie też interesował się innymi kobietami, pozostanie wierny Elenie. Chociaż znajdzie się ktoś, kto będzie chciał go skusić do zdrady. W serialu pojawi się jego była dziewczyna-wampirzyca (w tej roli Claire Holt). Aktor, Paul Wesley w rozmowie z jednym z portali zagranicznych zdradził, że kiedy Stefan dowie się o pocałunku Damona z Eleną kompletnie straci panowanie nad sobą.
Michael Trevino, który gra Tylera Lockwooda potwierdza to, o czym twórcy opowiadają od dawna. Poznamy jego rodzinę oraz rodzinę Caroline i cały ich wątek będzie w tonie "Romea i Julii". Zastanawia mnie tylko czy ostatecznie będą razem? Bo zawsze Mat coś może jeszcze namieszać!
Najważniejszy cliffhanger w finale 2. sezonu "Pamiętników wampirów", to Jeremy, który powrócił do życia zza światów... Tak, Eleny brat był przez chwilę prawdziwym, zimnym trupem. Uratowały go na prośbę Bonnie czarownice, ale jednocześnie ostrzegły: - Będą konsekwencje. I pojawiły się one w ostatnich minutach finałowego odcinka w postaci jego eks-dziewczyn - Vicky i Anny, które nocą odwiedziły Jeremy'ego w jego domu.
Czy wiedzieliście, że Kayla Ewell, odtwórczyni roli Vicky w 1. sezonie "Pamiętników wampirów" podsunęła pomysł na ten wątek scenarzystom serialu? Wszystkie ważne osoby w życiu Jeremy'ego prędzej czy później umierały. Znaleziono więc idealny sposób, aby to wykorzystać w 3. sezonie. Jest tylko jeden haczyk... Czy Vicky i Anna to duchy? - Nie - odpowiada Williamson i dodaje: - Ale jeśli myślicie o duchach, to jest odpowiednie określenie na początek.
To oznacza, że scenarzyście chcą, abyśmy tak o nich myśleli, ale możemy się zdziwić, jeśli okażą się czymś zupełnie innym. Czy w takich okolicznościach w serialu pojawi się znów Jenna lub Lexi? - Myślę, że być może tak, ale jeszcze niczego konkretnego nie zaplanowaliśmy. Śmierć to śmierć, jest to coś ostatecznego i musimy się tego nadal trzymać, nawet jeśli mamy tak nietypowy wątek z Jeremy'm, to musimy przestrzegać pewnych "żelaznych zasad" - tłumaczył Williamson.
Producentka serialu Julie Plec nazwała 3. serię "sezonem Pierwotnych", co to oznacza dla nas? W ostatnim odcinku dowiedzieliśmy się, że jest więcej takich, jak Elijah i Klaus. Ich rodzina spoczywa w trumnach ukrytych przez Klausa. - Wymyśliliśmy już olbrzymi zwrot akcji w pierwszym odcinku nowej serii, który wyjaśni widzom dlaczego Klaus był tak bardzo zainteresowany Stefanem. Jest jeszcze jedna niespodzianka związana z Klausem i z tym co zamierza, ale tego jeszcze nie wiecie - zdradził Williamson.
Wystarczy więc założyć, że te drewniane trumny, które widzieliście w ostatnim odcinku, nie pozostaną zamknięte zbyt długo. - To będzie duża sprawa związana z rodziną Pierwotnych wampirów. Dowiemy się kim oni są, jacy są, co zamierzają i w jaki sposób bracia Salvatore są z nimi powiązani.
W trzecim sezonie być może poznamy siostrę i matkę Klausa i Elijah!
A co z trójkątem Stefan-Elena-Damon? Czyli głównymi bohaterami serialu? Stefan będzie zły, a Damon stanie się kimś, kim nigdy nie chciał być - czyli grzecznym wampirem? Elena natomiast, prawdopodobnie zastosuje się do tego co powiedziała Katherine: "Nie ma nic złego w tym, że kochasz ich obu".
W 3. sezonie scenarzyści planują również kolejne "wielkie show" z udziałem czarownic, chociaż Kevin Williamson przyznał, że w 2. sezonie być może za dużo było o czarownicach, a za mało o wampirach. Teraz wiemy już, że w nowej serii będzie zdecydowanie bardziej krwawo.
Także bardzo dużo będzie się działo w 3 sezonie! Nie którzy z was już go oglądali a nie którzy nie. Więc ci co nie widzieli go, na pewno będą zaskoczeni tym że w serialu pojawi się Clarie Holt! To dla mnie też był szok, przyznam.
I jeszcze jedna bardzo ważna informacja dla fanów! W serialu pojawi się gościnnie Torrey DeVito, czyli żona Paula Wesleya! Zagra w 10 i 11 odcinku, jako ,,młoda inteligentna pani doktor". Będzie romansować z Alarikiem! Będzie się działo. Nie wiadomo jeszcze czy zostanie na dłużej w serialu, ale ja już się ciesze. A teraz zdjęcia z 3 sezonu!
Tak będzie świętować Elena 18 urodziny w 1 odcinku 3 sezonu.




Tutaj jak widzimy jest Caroline i Tyler, na marginesie mówiąc chciałabym aby byli razem!


Tutaj są zdjęcia z 2 odcinka 3 sezonu! Oj, mam nadzieje że Elena nie przeziębiła się w tej wodzie! ;)





3 odcinek to chyba będzie bardziej wspominkowy, możemy przekonać się o tym ze zdjęć!



Tutaj są zdjęcia z 4 odcinka!
Widzimy tutaj jakąś kłótnie pomiędzy Damonem i Eleną!



Kiedy indziej dodam więcej zdjęć no i streszczenia 3 sezonu!
Ps. Ktoś mnie pytał w komentarzach czy wampiry istnieją, więc odpowiadam! 56% osób uważa że istnieją a pozostali że nie. Więc wynik jest prawie tak pół na pół. Nikt jeszcze nie spotkał wampira, ale wszystko jest możliwe! Poszperam w internecie może dowiem się czegoś więcej na ten temat. Wtedy będę mogła lepiej to wyjaśnić.
Pytał mnie jeszcze ktoś kiedy będzie 2 sezon pamiętników wampirów w telewizji, i odpowiadam że nie mam pojęcia! Ale według mnie to w przyszłym roku, nie prędzej. Przykro mi.
To tyle na razie do zobaczenia! Dość długi ten wpis, no ale cóż? Tyle informacji to trzeba napisać. Aha i komentujcie. ;) (taka mała prośba).
Mrok
Odcinek 17
,,Każdy się czegoś boi”
Jill stała koło okna, zastanawiała się jak powiedzieć Jasperowi ,że muszą zakończyć swoją znajomość. Nie chciała tego. Wiedziała dobrze, jaki to będzie cios dla Jaspera. Nie mogła mu tego zrobić … ale musiała … Spojrzała na zegarek, dochodziła 15:00. ,,Jasper zaraz kończy lekcje” – Pomyślała Jill. Wiedziała ,ze im prędzej mu to powie tym lepiej. Wzięła więc kurtkę i poszła pod jego szkołę …
***
Michał nadal chciał się dowiedzieć czegoś więcej o wampirach. Obszukał w tym celu cały Internet. Niczego jednak ciekawego nie znalazł. Przypomniało mu się wtem o werbenie. ,,Ludziom nie robi żadnej krzywdy, a wampiry osłabia” – Pomyślał Michał. Był pewien jak zdemaskować Edmunda, jeśli oczywiście jest wampirem. Domyślał się tego, właściwie był pewien …
***
Jason leżał na kanapie. Nie spał całą noc, nie mógł. Wiedział jak wielki popełnił błąd chcąc zamienić się w wilkołaka. Jednak czasu nie mógł cofnąć, nawet jeśli by bardzo chciał. Wstał i poszedł napić się wody. Nagle zobaczył na ścianie cień!
,,Ktoś tu jest” – Pomyślał Jason.
Nie mylił się. Odstawił powoli szklankę. Zaczął iść w kierunku kanapy, rozglądał się przy tym nerwowo. Nikogo jednak nie dostrzegł. Odwrócił się. Pusto. Zaczął myśleć ,ze ma jakieś omamy przez to ,ze jest wilkołakiem czy coś. Jednak znów ujrzał cień na ścianie. Zaparło mu dech w piersiach, gdy domyślił się kto to … Nie spodziewał się zupełnie tej osoby. Właściwie to była ostatnia osoba której by się tu spodziewał. Jednak wzrok go nie mylił. Odwrócił się ponownie. Ona tam stała, nie drgnęła. Nie miała żadnego wyrazu twarzy. W jej oczach nie malowała się żadna radość, smutek, wątpliwość, zdziwienie, strach … zupełnie nic. Po prostu tam stała i wpatrywała się w niego swoimi czarnymi lecz pięknymi oczami. Jason nie mógł wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Po prostu stał tam i patrzył jej prosto w oczy.
- Syntia … - Powiedział po kilku minutach milczenia. – Co tu robisz? Nie powinnaś tu przychodzić! W ogóle skąd wiesz gdzie znajduje się …
- Siedziba pogromczyń? – Zapytała Syntia i uśmiechnęła się ironicznie. Jason był skołowany ,że Syntia wie takie rzeczy. Zupełnie by się tego po niej nie spodziewał. Zastanawiał się co jeszcze wie.
- Skąd wiesz o siedzibie? – Zapytał Jason, nie odrywając wzroku od Synti. Ta poczekała kilka sekund nim odpowiedziała.
- Wiem dużo rzeczy z których nawet nie zdajesz sobie sprawy. – Rzekła krótko. Jason nie takiej odpowiedzi się spodziewał, właściwie sam nie wiedział czego się spodziewał i to jeszcze po Synti? Przecież ona była mistrzynią w tajemnicach, kłamstwach i intrygach. Nie wiedział co właściwie w niej widział zaledwie parę lat temu. Teraz nigdy by się nie zakochał w takiej osobie. A może nie musiałby się zakochiwać? Może miłość sama by przyszła, tak nie spodziewanie. Miłość szybko przychodzi a trudniej odchodzi. Właściwie od Jasona chyba wcale nie odeszła …
- Ty i te twoje sekrety. – Powiedział poirytowany Jason. – Zaczynają mnie wkurzać.
Syntia westchnęła tylko. Rozejrzała się po siedzibie. Wszystko było powywracane i porozrywane na strzępy.
- Nie musiałeś tego robić. – Powiedziała Syntia patrząc już na Jasona. – I tak nie dasz rady.
Jason tylko przewrócił oczami. Kompletnie nie wiedział o co jej chodzi. Syntia mówi jakimś szyfrem i za każdym razem ma nadzieje ,ze wszyscy ją zrozumieją.
- Syntia, nie mam czasu ani ochoty na twoje gierki. Jeśli chcesz powiedz o co ci chodzi, a jeśli nie to wynoś się stąd. – Rzekł Jason. Zaczęła wzbierać się w nim furia. To na widok Synti. I tego jak bardzo ją pożąda za każdym razem kiedy ją widzi, to za to ją tak nienawidzi.
- Wiem o tym kim jesteś, Jason. – Powiedziała spokojnie Syntia. – Jesteś wilkołakiem. Jasonowi zakręciło się w głowie. Skąd Syntia o tym wiedziała? Kto jej powiedział? A może sama się domyśliła? Lub ma jakieś przeczucia? Wizje? Pytań było wiele a odpowiedzi żadnej.
- Skąd o tym wiesz?! – Zapytał wściekły Jason. Miał dość nie domówień Synti.
- To nie jest istotne. – Odparła. – Może jednak wkrótce się dowiesz. Teraz musisz jednak być przy niej i bronić ją przed nim.
- Przed kim? – Zapytał Jason. – I przy kim muszę być?
- Naprawdę nie wiesz? Jason chodzi mi o twoją podopieczną. Musisz ją chronić, on zna prawdę. Jest niebezpieczny i posunie się do wszystkiego. – Powiedziała Syntia. Nim Jason zdążył coś powiedzieć, Syntia szybko uciekła. On stał tam z całą masą pytań …
***
Jill przyszła pod szkołę Jaspera. Chciała mu powiedzieć ,że nie mogą się dłużej spotykać.
Dla Jill w pewien sposób było to trudne. Jeszcze do końca nie przypomniała sobie jaka była przed utratą pamięci. Dlatego jeszcze nie potrafiła odstawić na bok uczuć jak to robią inne wampiry jak na przykład Derek jej brat. Nadal nie potrafiła mu wybaczyć ,że zataił przed nią prawdę. I chyba już nigdy mu nie wybaczy. Teraz jedyne o czym myślała to o zemście na Dereku …
- Witaj Jasper. – Powiedziała Jill stając naprzeciwko Jaspera. Jego twarz rozpromieniła się gdy zobaczył Jill. Nabrała kolorów.
- Jill … przyszłaś … tak się cieszę. – Jasper uśmiechnął się i próbował przytulić Jill na przywitanie, ta jednak się odsunęła. Zaczął od razu podejrzewać ,że coś jest nie tak. Spojrzał na nią podejrzliwie.
- Musimy porozmawiać. – Jill starała nie patrzeć się w oczy Jasperowi. – Przejdźmy się.
Jasper zaczął iść wolno, a koło niego szła Jill. Przez parę sekund milczała. Nie wiedziała co ma powiedzieć. Jak zakończyć znajomość z tak wspaniałym chłopakiem? Nie potrafiła, nie mogła, nie chciała, jednak musiała. To było jedyne rozwiązanie. Tylko tak ochroni życie Jaspera, który tak wiele dla niej znaczył.
- Jill, coś się stało. Czuje to, coś nie dobrego. Powiedz o co chodzi. – Jasper starał się być spokojny. Jednak jego głos lekko drżał.
- Jasper … bo chodzi o to … - Jill zamilkła w tym momencie. Nie wiedziała jak to powiedzieć jak dobrać słowa … To było takie trudne. Nawet jak dla wampira.
- Jill, ufasz mi? – Zapytał Jasper przystając i patrząc prosto w oczy Jill. Ta kiwnęła głową. – No więc powiedz o co chodzi.
- Jasper, strasznie cię lubie. Jako jedyny okazałeś mi wsparcie wtedy gdy go potrzebowałam. I znaczysz dla mnie więcej niż wszyscy inni. Dlatego musimy przestać się widywać. – Powiedziała Jill. Wzięła głęboki oddech. Spojrzała w oczy Jasperowi. Ten patrzył się w ziemie. Nic nie mówił.
- Nie rozumiem. – Jasper po dłuższym milczeniu nagle się odezwał. – Skoro tyle dla ciebie znaczę dlaczego chcesz się przestać ze mną widywać? To nie ma sensu.
- Owszem ma. Może kiedyś to zrozumiesz. – Rzekła Jill. – To … żegnaj Jasper. Jill chciała już odejść, jednak Jasper złapał ją za dłoń. Ona spojrzała na niego zdziwiona. Po chwili jednak miała w oczach łzy. Jasper miał takie smutne oczy …
- I chcesz tak po prostu odejść? Zostawić mnie? … Jill posłuchaj, straciłem całą rodzinę miałem tylko ciebie a teraz ty odchodzisz … - Jasper też ledwo powstrzymywał się od łez. – Dlaczego?
- Bo tak mi na tobie zależy. – Odpowiedziała Jill. Jasper nadal patrzył głęboko w jej oczy. Ścisnął mocniej jej dłoń. Jill poczuła się taka bezpieczna, czuła że nic jej nie grozi. Jednak to tylko pozory.
- Mi też na tobie zależy i dlatego nigdy bym cię nie opuścił. – Głos Jaspera był teraz bardziej cichy, jednak nadal drżał. Nie wierzył w słowa Jill, nie chciał wierzyć. – A ty mnie opuszczasz. I twoje jedyne wytłumaczenie to dlatego że ci na mnie zależy. Jill powiedz prawdę, chodzi o innego chłopaka?
- Nie. – Jill odpowiedziała szybko. – Nie ma innego chłopaka, dla mnie istniejesz tylko ty. – Łzy spływały po policzkach Jill.
- To o co chodzi?! – Jasper aż krzyknął. Jill drgnęła. – Nie widzisz jak się staram?! Jill ja cię … ja … kocham cię.
- Jasper nie mów tak, proszę. – Powiedziała Jill i spojrzała na ziemie. – Będzie nam trudniej.
- Już trudniej być nie może, Jill. A ja nie boje się powiedzieć ,że cię kocham. I będę to powtarzał. Kocham cię, kocham cię, kocham cię, kocham cię …
- Przestań! – Krzyknęła Jill. – Po prostu się przymknij.
Jill próbowała wydostać swoją rękę z dłoni Jaspera jednak ten szybkim ruchem zbliżył swoje usta do jej i ją pocałował. Po policzkach Jill zaczęło spływać coraz więcej łez.
- Żegnaj Jasper. – Powiedziała Jill gdy przestali się całować. I poszła przed siebie …
***
Jason cały czas zastanawiał się o czym mówiła Syntia. Kto wie? I co wie? I jakie niebezpieczeństwo grozi Sylwii? Jason na te parę sekund przestał myśleć o tym ,że jest wilkołakiem i będzie nim do końca życia. Od przemiany w wilkołaka przestał o tym myśleć. Postanowił ,że musi powiedzieć o tym Sylwii ,że ktoś wie, coś. Nie miał pojęcia czy Sylwia domyśli się o co chodzi. Miał nadzieje ,że tak. On już zupełnie nie wiedział o co chodzi. Postanowił ,ze pójdzie do Sylwii jej to oznajmić. W końcu do niego Sylwia nie przyjdzie, zabronił jej. Wziął kurtkę i poszedł do jej domu … Gdy już tam był zapukał do drzwi. Poczekał parę sekund zanim mu otworzyła Sylwia.
- Jason? Co ty tu robisz? – Zapytała Sylwia. Wyraźnie była zdziwiona wizytą Jasona. Kompletnie się go nie spodziewała.
- Cześć Sylwia. Mogę wejść? – Zapytał Jason. Sylwia wpuściła go do środka. Weszli do salonu. Jason usiadł na kanapie a Sylwia stanęła pod ścianą.
- Kompletnie się ciebie nie spodziewałam. Przyszedłeś powiedzieć co się z tobą działo przez ostatnie dni? – Zapytała. Jason jednak pokręcił przecząco głową. – To o co chodzi?
- Była u mnie Syntia. – Zaczął Jason patrząc prosto w oczy Sylwii. – Powiedziała ,że on wie i jest niebezpieczny. Powiedziała także ,że musze cię chronić. Nie mam pojęcia o co jej chodziło, a ty?
- Ja też. – Odpowiedziała Sylwia.
- Szkoda. W każdym bądź razie muszę cię chronić. Więc jeżeli chcesz możesz przychodzić do siedziby pogromczyń. – Rzekł Jason. Sylwia się roześmiała. Nie potrzebowała zezwolenia Jasona by tam się pojawić. Dlatego ten fakt ją szczerze rozśmieszył.
- Dzięki za pozwolenie, ale nawet i bez niego bym tam przychodziła. Kiedy bym tylko chciała. – Powiedziała Sylwia. Przestała opierać się o ściane. Stanęła teraz prosto z rękami splecionymi.
- Dobrze wiedzieć. To ja już pójdę pa. – Pożegnał się Jason i poszedł. Sylwia nadal stała. Bardzo dobrze się domyślała o co i o kogo chodziło …
***
Sylwia postanowiła iść i powiedzieć o tym czego się dowiedziała Edmundowi. Przez całą drogę do niego serce jej waliło, bała się ,że zaraz coś wyskoczy z zarośli i ją zaatakuje. Myślała też o tym co spotkało Jasona, jednak nie to teraz było ważne. Najważniejsze teraz wydało jej się spotkać z Edmundem. Wtem ujrzała dom Edmunda. Poszła zadzwonić do środka. Otworzyła jej Erin. Wydała się nieco zdziwiona.
- Sylwia? … Cześć. Nie spodziewałam się ciebie tutaj. – Powiedziała Erin wpuszczając ją do środka.
- Cześć. Jest Edmund? Muszę się z nim zobaczyć, to ważne. – Sylwia mówiła nieco roztrzęsionym głosem. Rozglądała się też nerwowo po mieszkaniu.
- Właśnie o to chodzi ,że go nie ma. – Odpowiedziała Erin.
- A gdzie jest?
- Poszedł do ciebie. Musieliście się w jakiś sposób minąć. – Powiedziała Erin. Sylwia wyglądała na rozczarowaną. Niebezpieczeństwo zwiększało się z sekundy na sekundę.
- To ja na niego poczekam. Zobaczy ,ze mnie nie ma w domu i przyjdzie tu. – Rzekła Sylwia.
- Masz rację. To napijesz się herbaty? – Zapytała ją przyjaciółka.
- Nie, dzięki. Nie mam ochoty. Teraz chce tylko porozmawiać z Edmundem, to wszystko.
***
Edmund zapukał do drzwi. Nie musiał długo czekać aż ktoś mu otworzy. Stał oto przed nim Michał. Wyraźnie zdziwił się obecnością Edmunda. Martwił się o Sylwie i zamierzał zrobić wszystko by tylko odciągnąć ją od tego chłopaka. Jednak nie było to proste, tym bardziej ,ze dziewczyna była w Edmundzie szaleńczo zakochana. Z własnej woli na pewno by go nie opuściła, Michał już miał plan co powinien zrobić … Najpierw jednak udowodni ,ze Edmund to rzeczywiście wampir.
- Cześć, Michał. Jest może Sylwia? – Zapytał Edmund. Michał oparł się o drzwi, patrzył na niego podejrzliwie. Chciał dopatrzeć się czegoś szczególnego, czegoś co mają tylko wampiry …
- Nie ma. Wyszła parę minut temu. Musieliście się minąć. – Odpowiedział Michał. Edmund był wyraźnie rozczarowany.
- Trudno. Przyjdę później. Cześć. – Edmund już chciał odchodzić, jednak Michał złapał go za ramię.
- Zaczekaj na Sylwie. Ona powinna zaraz wrócić. A my pogadamy sobie, w końcu chodzisz z moją siostrą. – Powiedział Michał. Edmund westchnął. Zrezygnowany wszedł do środka. Michał zdziwił się ,ze udało to mu się, ale szybko pomyślał ,ze Sylwia musiała zaprosić go już wcześniej.
- To o czym chcesz rozmawiać?
Michał westchnął. Zbytnio nie mieli tematów do rozmów. Tym bardziej ,ze nie lubił zbytnio tego chłopaka.
- Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość? Kim chcesz zostać? – Zapytał nie spodziewanie Michał. Edmunda to pytanie zupełnie zaskoczyło, wykonywał wiele zawodów ale głównie 100 lat temu.
- Jeszcze nie wiem, mam dopiero … 17 lat. – Odparł. Wiedział ,ze to kłamstwo naprawdę miał 150 lat.
- Ale jako 17 – latek powinieneś mieć jakieś plany na przyszłość.
- Nie powinienem. Nikt mi nie każe. Chce żyć spontanicznie, czekać co przyniesie dzień. – Rzekł dumnie Edmund. Michała ta odpowiedź zaskoczyła. Tym bardziej przekonywał się ,ze to nie jest dobry chłopak dla Sylwii.
- Napijesz się czegoś? – Michał zmienił temat. Edmund spojrzał na niego zaniepokojony.
- Nie, dziękuje.
- No, Edmund nie daj się prosić. Chociaż wody. – Przekonywał Michał. Ten spojrzał na niego zrezygnowany nawet nie przeczuwał jaki podstęp knuje Michał …
- No dobrze, ale tylko wody.
Michał poszedł nalać mu wody … Dodał tam też werbeny! Potem podał szklankę Edmundowi i z satysfakcją patrzył jak Edmund pije pierwszy łyk wody. Po 2 sekundach wypluł ją.
- Co to jest?! – Krzyknął Edmund. Domyślał się ,że to werbena a Michał znał prawdę i chciał go zdemaskować.
- Werbena. – Odpowiedział spokojnie. – Nie musisz już udawać, ja znam prawdę. Wiem ,ze jesteś w a m p i r e m. – Michał przeliterował ostatnie słowo.
- A Sylwia wie, że ty wiesz?
- Nie i lepiej by się nie dowiedziała. Zacznie się o mnie martwić, a nie lubie gdy ktoś się o mnie martwi. – Michał uśmiechnął się do niego ironicznie. – Kochasz ją?
- Bardzo. – Edmund powiedział to bez zastanowienia.
- Chcesz by była bezpieczna?
- Oczywiście. – Edmund domyślał się do czego zmierza Michał.
- To zniknij z jej życia. Sam przyznasz ,ze środowisko wampirów nie jest bezpieczne. Więc będzie lepiej i dla ciebie i dla niej jak odejdziesz. Nie rób tego dla mnie zrób to dla Sylwii ponieważ ją kochasz.
- To prawda, kocham Sylwie dlatego nie odejdę! – Krzyknął Edmund. – I więcej mnie o to nie proś.
Po tych słowach Edmund wyszedł z domu. Po drodze dużo myślał o słowach Michała. Może rzeczyście Sylwia jest narażona na niebezpieczeństwo przez niego? Ale ma ją tak po prostu zostawić? Odejść? Zniknąć? Tego nie potrafił.
***
Jasper przechadzał się po lesie pełen smutku … Jeszcze kilka godzin temu uważał Jill za swoją jedyną miłość życia, taką na zawsze. A teraz musiał o niej zapomnieć. To było trudne, prawie nie wykonalne. On jednak musiał tego dokonać, nagle przystanął w środku lasu. Zdał sobie sprawę z czegoś bardzo ważnego! Przecież on nie chce zapominać o Jill, o chwilach które spędzili, chce o nią walczyć i będzie o nią walczyć! Nawet gdyby ona miała stawiać ku temu opory, lecz tylko ona mu została nikt inny. Musiał odzyskać swoją miłość. Bo musiał, chciał …
***
Sylwia dość długo czekała na Edmunda. Dłużej nie miała zamiaru. Pożegnała się z Erin i wyszła z ich domu. Po drodze dużo myślała o tym co mówi Jason … Bała się nie bezpieczeństwa które czyha na nią przy każdej sekundzie życia. Cieszyła się ,że ma Edmunda który zawsze przy niej jest i ją wspiera. Nie wie co by bez niego zrobiła był dla niej oparciem. Wtem zobaczyła jak coś szybko biegnie w jej stronę. Przestraszyła się i zaczęła uciekać w przeciwną stronę. Serce waliło jej tak strasznie iż myślała ,ze zaraz wyskoczy z piersi. Ledwo co łapała oddech powstrzymywała się jednak od krzyku nie miała pewności czy to cokolwiek da, zresztą była tak przerażona ,że nic nie mogła z siebie wydobyć. Nagle potknęła się i upadła. Skręciła sobie rękę bo wtedy dopiero krzyknęła.
- Sylwia, spokojnie to tylko ja Edmund. – Powiedział po czym przytulił całą przerażoną i trzęsącą się Sylwie.
- Myślałam ,ze coś chce mnie dopaść i zabić. – Wydukała przez łzy. Ręka bolała ją strasznie, jednak to nic w porównaniu z jej strachem. Każdy się boi nikt nie jest idealny. Sylwia przynajmniej nie zgrywała twardej. Chodź w głębi duszy taka właśnie była.
- Już dobrze, nie bój się. – Edmund przytulił mocniej Sylwie. – Czego się tak strasznie bałaś?
- Przyszedł do mnie Jason i powiedział ,że ten ktoś wie o tym ,ze kłamałam i chce się na mnie zemścić. Jestem w niebezpieczeństwie, rozumiesz?! On może mnie zabić! A ja domyślam się kto to. – Sylwii znów z oczu poleciały łzy.
- Drejk. – Rzekł za nią Edmund. – Sylwia, przepraszam to wszystko moja wina. Wtedy kazałem ci skłamać ,ze jesteś wampirem gdyby nie to nie musiałbyś się bać.
- Nie musiałabym się bać bo już bym nie żyła. Drejk zabiłby mnie krótko po tym jak dowiedziałby się prawdy. Kłamstwo to było jedyne rozwiązanie. Rozumiesz? Jednak teraz to nie ma znaczenia Drejk i tak już zna prawdę i nic tego nie zmieni. Ale zastanawia mnie tylko jedno skąd dowiedział się prawdy? Kto mu o tym powiedział? – Zapytała Sylwia.
- Znając Drejka to od początku o tym wiedział. On jest sprytny i nie da się wykiwać. Mogłem się od razu domyślić. To moja wina i nic tego nie zmieni. – Powiedział Edmund i zaraz pomyślał ,ze może Michał miał rację? To jego wina ,ze Drejk chce zabić Sylwie, wcześniej jej życie było spokojnie do czasu gdy go poznała. Nie potrzebnie wtrącał się w jej życie, jednak zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia i chciał o nią walczyć.
- Nie, Edmund. To nie twoja wina. Uwierz mi. – Rzekła po czym go pocałowała.
Edmund cały czas myślał o tym jak bardzo skrzywdził Sylwie pojawiając się w jej życiu …
***
Michał nie mógł uwierzyć ,że Edmund jest wampirem! Co innego mieć podejrzenia a wiedzieć naprawdę. Nie wiedział jak ma się teraz zachowywać w obecności Sylwii. On wie ,że Edmund jest wampirem ale Sylwia nie wie ,że Michał wie iż jej ukochany jest wampirem. Jakie to było skomplikowane! Zastanawiał go tylko fakt czy Edmund zostawi Sylwie w spokoju tak jak mu kazał. Miał ten 1% nadziei ,że tak …
***
Sylwia głęboko oddychała. Edmund cierpliwie poczekał aż się uspokoi i przestanie płakać. Gdy to się stało, powiedział:
- Odprowadzę cię do domu. Nie możesz wracać sama to zbyt niebezpieczne. – Powiedział patrząc jej prosto w oczy. Sylwia o dziwo odwróciła wzrok. Czuła coś dziwnego gdy patrzyła na Edmunda, coś czego nie mogła w żaden możliwy sposób wyjaśnić. Jakby miał jej coś do powiedzenia, ale to nie była dobra wiadomość.
- Wiem ale … - Zaczęła Sylwia, Edmund momentalnie jej przerwał.
- Żadnego ale, wracasz ze mną i już. – Postanowił Edmund wziął ją na ręce i szybko pobiegł do jej domu. Tam odstawił ja na ziemie i doprowadził aż do samych drzwi.
- Dalej już sobie poradzę. A po za tym chyba nie chcesz natknąć się na Michała, co? I tak podejrzewa ,że jesteś inny na szczęście nie zna prawdy. – Rzekła Sylwia otwierając drzwi.
,,Oh Sylwio jak ty się mylisz” – Pomyślał smutno Edmund.
- Tak masz rację. – Powiedział po czym pocałował Sylwie, trwało to przez 20 sekund ale jak zawsze to był dla Edmunda i Sylwii najpiękniejszy czas.
Potem Sylwia uściskała mocno Edmunda i weszła do środka. Tam Michał oglądał telewizje. Sylwia chciała zakraść się do pokoju nie postrzeżenie, jednak Michał ją usłyszał.
- Gdzie byłaś? Znów z Edmundem? – Zapytał nie odwracają wzroku znad telewizora.
Sylwia zrezygnowała zeszła de schodów i poszła do salonu.
- Tak, byłam z Edmundem. Masz z tym jakiś problem? – Zapytała szorstko. Michał wyłączył telewizor a potem spojrzał jej prosto w oczy.
- Przecież dobrze wiesz że nie podoba mi się ten chłopak! – Krzyknął. – Nie powinnaś się z nim widywać.
- Michał, to się zaczyna robić już nudne. Dałbyś z tym spokój. Jesteś moim bratem a nie ojcem. – Odparła spokojnie Sylwia.
- Ale opiekowałem się tobą jak ojciec. – Odpowiedział Michał. – Powinnaś mieć do mnie trochę szacunku.
- Bo miałam, i nadal mam. Ale zaczynam go już mieć coraz mniej kiedy ty przestałeś mi ufać i ciągle kontrolować. Michał ja nie chce takiego życia, rozumiesz? Pierwszy raz czuje się szczęśliwa a ty to psujesz. Dlaczego? Możesz mi powiedzieć dlaczego? – Zapytała Sylwia.
- Bo się o ciebie martwię.
- To nie jest wytłumaczenie na wszystko. – Rzekła Sylwia i pobiegła do swojego pokoju. Tam zamknęła się na klucz. Z oczu poleciały jej łzy. Zbyt dużo się wydarzyło jak na jeden dzień. Miała nadzieje ,ze nie będzie już więcej niespodzianek. Myliła się. Nagle ktoś rzucił kamykiem w jej okno! Sylwia aż drgnęła. Przez moment nie miała odwagi podejść do okna po paru minutach ciekawość kto to jest zwyciężyła.
- Syntia? Co ty tu robisz? – Zapytała zdziwiona Sylwia.
- Przyszłam cię powiadomić jak niebezpieczny jest Drejk. Jason pewnie ci już o tym wspomniał, miałam nadzieje ,ze domyślisz się iż o niego chodzi. – Rzekła Syntia.
- Bo tak jest. Od razu zrozumiałam że chodzi o Drejka i kłamstwo. – Powiedziała Sylwia, starała się mówić szeptem wiedziała że Syntia i tak słyszy co mówi, przecież jest wampirem!
- To dobrze. Chciałam się upewnić. Wiedz ,ze Drejk jest zdolny do wszystkiego. To prawie najsilniejszy wampir.
- Prawie? A który jest najsilniejszy? – Sylwia była zdziwiona. Zawsze myślała ,ze Drejk jest najpotężniejszy ze wszystkich wampirów.
- Nie czas by o tym mówić. Po prostu uważaj na siebie. – Pożegnała się Syntia i uciekła.
Sylwia zamknęła okno. Była w kompletnym osłupieniu. ,,Prawie najsilniejszy wampir”. Tylko to jej chodziło po głowie. Pytanie na ten czas było tylko jedno kto jest najsilniejszy i jaką ma siłę? Drejk by bardzo potężny, nigdy nie sądziła że może ktoś być potężniejszy …
KONIEC
I jak się ten odcinek podobał? Pisać w komentarzach! Bardzo zależy mi na tym by było jak najwięcej ocen odnośnie moich historyjek. I jeszcze jedno nie będę dodawała zbyt często no chyba ,że znajdę czas ponieważ jest … szkoła! Musze się uczyć, jeśli chce zdać! Bo gimnazjum jest strasznie trudne. Musze przyznać. ;) To papa.
Cześć dziś postanowiłam dodać zwiastun ,,Zmierzch przed świtem" i parę zdjęć z najnowszej części. Jeszcze przypomnę ,że najnowsza część zmierzchu ukaże się w kinach 18 listopada! Kto jest fanem sagi niech wybierze się do kina!
Po zwiastunie można stwierdzić ,że cz. 1 ,,Zmierzchu przed świtem" nie będzie nudna. Jeśli ktoś jeszcze nie wie jak będzie wyglądała córka Belli i Edwarda to daje tutaj jej zdjęcia. Ale zakładam ,że zmierzcho maniacy już na pewno nie raz widzieli jej zdjęcie. Oto Reneseme:

To jest Reneseme nadal jako 7 - latka. Ona po prostu szybciej dojrzewa jako wampir, spokojnie jednak można byłoby jej dać 17 lat.

Reneseme jest pół - wampirem. Ponieważ gdy Bella będzie ją rodzić będzie jeszcze człowiekiem. Ma zdolność przekazywania swoich myśli dzięki dotykowi.
A teraz trochę fotek ze ,,Zmierzchu przed świtem"!!!
Tutaj Jackob dowiaduje się o ślubie Belli i Edwarda, jest załamany.

Przygotowania do ślubu!

Bella i Edward biorą ślub!

Pierwsza wspólna noc Edwarda i Belli!



Podróż poślubna Edwarda i Belli!


Bella orientuje się ,ze jest w ciąży!
![]()

Chciałam jeszcze dodać jedno viedo z nocy poślubnej Belli i Edwarda, jakoś nie najlepsza wręcz kiepsa ale da się obejrzeć.
To tyle papa;)
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 29 707 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Cześć mam na imię Ola i prowadzę tego bloga. Urodziłam się 26 maja 1997roku. To w Dzień Matki, ale fajowo nie? Nie mam rodzeństwa jestem jedynaczką. Ale za to mam 2 psy Czite i Bele, i krolika miniaturkę który wabi się Kicuś.To tyle o mnie. Życzę miłej zabawy przy oglądaniu mojego blooga!!!
BUZIAKI! :):):)
W moim bloogu będę pisać o wampirach!!! Umiescze także pare nowości z serialu ,,Pamiętniki wampirów" czy ,,Zmierzch". Napiszę także moje zmyślone historyjki o wampirach. Na podstawie tych dwóch filmów...
więcej...W moim bloogu będę pisać o wampirach!!! Umiescze także pare nowości z serialu ,,Pamiętniki wampirów" czy ,,Zmierzch". Napiszę także moje zmyślone historyjki o wampirach. Na podstawie tych dwóch filmów. Mam nadzieje ,że zainteresuje was mój bloog.
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: